1
-
  • Granice są po to, by je łamać

    Nasi podopieczni

    Granice są po to, by je łamać

    Gdy był dzieckiem nauczyciele mówili, że nie ma szans na normalne życie. Cierpiał na czterokończynowe porażenie mózgowe, miał problemy z poruszaniem się, mówieniem i liczeniem. Ale ambicja, upór i ciężka praca sprawiły, że 22-letni dziś Kajetan studiuje polonistykę i uczy się aktorstwa. Czysta karta - Gdybym powiedział, że akceptuję siebie…

Artykuły

Granice są po to, by je łamać

Gdy był dzieckiem nauczyciele mówili, że nie ma szans na normalne życie. Cierpiał na czterokończynowe porażenie mózgowe, miał problemy z poruszaniem się, mówieniem i liczeniem. Ale ambicja, upór i ciężka praca sprawiły, że 22-letni dziś Kajetan studiuje polonistykę i uczy się aktorstwa. Czysta karta - Gdybym powiedział, że akceptuję siebie w pełni, to bym skłamał – przyznaje Kajetan Sługocki. Ale przykład 22-latka dowodzi, że granice są po to, by je pokonywać. Studiuje na pierwszym roku filologii polskiej oraz uczy się aktorstwa. Wierzymy, że spełni swoje marzenia związane z aktorstwem. - Kiedy mam „doła”, kiepski dzień, to chce mi się iść do teatru. Najbardziej warsztaty mi pomagają. Wtedy trzeba zostawić wszystko, co jest z nami na zewnętrz i wejść z czystą kartą – mówi Kajetan. Jest pełen pasji i zapłu. - Chciałbym kiedyś usłyszeć komentarz: bardzo fajna rola, dobrze zagrałeś. A gdy słyszę bardzo ci współczuję, chcę ci pomóc, to czuję, że ja źle wykonałem swoją pracę, bo moja rola nie została zauważona, moja gra. Kajetanem opiekują się rodzice. - Mojego tatę opisałbym jako typowego pracusia dla rodziny: czyli muszę zarobić, żeby mojej rodzinie było wygodnie. Mama jest osobą, która dla mnie i dla całej rodziny, wskoczyłaby w ogień. Moja mam się nie poddaje – mówi. Ale w domu się nie przelewa. Rehabilitacja i koszty związane leczeniem znacznie przewyższają możliwości finansowe rodziny. Zamiast domu i drzewa rehabilitacja - Rodzi się syn. Pierwszy! Teraz to już tylko dom i drzewo, a tu okazuje się, że dziecko ma pewne dysfunkcje. I był bunt. Niestety trzeba było stanąć twardo na ziemi, tupnąć nogą, obrócić się o 180 stopni i zmienić swoje marzenia, cele, kierunki. Mieliśmy działkę, mieliśmy się budować, mieliśmy kilka innych rzeczy, ale był kryzys finansowy w domu. Na turnusy rehabilitacyjne było trzeba zdobyć pieniądze. Trzeba było to wszystko sprzedać. Bez Fundacji TVN byłoby ciężko – opowiada Jarosław Sługocki, ojciec Kajetana. Kajetan od 10 lat należy do grona podopiecznych Fundacji TVN „nie jesteś sam”. Dzięki wsparciu darczyńców mógł jeździć na kilkutygodniowe turnusy rehabilitacyjne i miał sprzęt niezbędny do rehabilitacji. Na to nie ma lekarstwa Kajetan, mimo że jest dorosły, nadal wymaga intensywnego leczenia. - Problem jest w głowie i przewodnictwie nerwowym, więc nie istnieje lekarstwo na to. Dlatego osoby, które są dotknięte tym, wymagają stałej rehabilitacji od początku do końca – mówi Jan Stronczyński, rehabilitant. 22-latek niedługo przejdzie operację i do tego, by jej efekty się utrzymały, nieodzowny jest pionizator. - Moje potrzeby to przede wszystkim sprzęt. Potrzebuję również lepszy wózek. Ten, który posiadam, jest źle dopasowany i to mi przeszkadza w funkcjonowaniu – mówi chłopak.

Akcja: Świąteczna akcja Uwagi! TVN i Fundacji
-